Kierunek: BIM

Akronim BIM stał się w ostatnich latach popularnym terminem ciągle pojawiającym się w dyskusjach o nowych technologiach w budownictwie. Firma PREDOM bardzo aktywnie uczestniczy w wydarzeniach związanych z zastosowaniem BIM, prezentując swoje doświadczenia na szeregu konferencji branżowych. Jak do tego doszło?

Rzeczywiście w ostatnim czasie hasło BIM jest ciągle przywoływane w różnych kontekstach działalności inwestycyjnej na wielu różnych forach. Chociaż wciąż mamy wrażenie, że rozumienie tego terminu jest raczej powierzchowne, a jednocześnie interpretowane w bardzo niejednoznaczny sposób. Mówienie o projektach 3D, 4D, 5D czy 6D jest często oderwane od faktycznego znaczenia tych pojęć w rozumieniu BIM i niekoniecznie ma odniesienie do istoty prowadzenia procesu inwestycyjnego zgodnie z zasadami BIM. W naszej opinii BIM jest przede wszystkim ustandaryzowaną metodologią dochodzenie do efektów w postaci np. modelu budynku 5D. Efekt końcowy w postaci wirtualnego modelu rzeczywistego obiektu np. z informacjami kosztowymi może być osiągnięty w różny sposób, niekoniecznie z zastosowaniem tej metodologii. Ale zastosowanie standardów BIM powoduje, że dochodzimy do celu w efektywny sposób, a rezultat jest obiektywnie weryfikowalny.

Zatem raz jeszcze, jak wyglądała droga firmy do BIM.

Nasza świadoma droga do BIM rozpoczęła się 10 lat temu i była silnie uwarunkowana naszą historią. PREDOM funkcjonuje na rynku usług inwestycyjnych od blisko 60 lat (do końca lat 90 pod nazwą Biuro Projektowo-Technologiczne PREDOM). W pierwszych trzech dekadach swojej działalności, jeszcze jako BPT PREDOM-PROJEKT, projektowaliśmy od podstaw wiele zakładów i wydziałów przemysłu precyzyjnego w Polsce (Polar Wrocław, Wrozamet Wrocław, Zelmer Rzeszów, Mesko Skarżysko Kamienna, Romet Bydgoszcz, Łucznik Radom, Termet Świebodzice, Pafal Świdnica i wiele innych). Po zmianie formy prawnej z przedsiębiorstwa państwowego na spółkę prawa handlowego jako PKI PREDOM Sp. z o.o., staliśmy się partnerem dla klientów zagranicznych inwestujących w Polsce. Między innymi obsługujemy amerykańskie inwestycje w przemysł lotniczy w Polsce grupy UTC (obejmujące zakłady Pratt & Whiteny w Kaliszu, PZL WSK Rzeszów, Hamilton Sundstrand we Wrocławiu, Kaliszu i Rzeszowie, Kidde w Ropczycach). Te doświadczenia powodowały, że zawsze patrzyliśmy ma proces inwestycyjny kompleksowo, a w firmie funkcjonowały stałe wielobranżowe zespoły (dedykowane do obsługi konkretnych zakładów czy inwestorów i ściśle z nimi współpracującymi), w skład których wchodzili: technolodzy, architekci, konstruktorzy, instalatorzy, mechanicy, elektrycy, kosztorysanci. Z tego też powodu ciągle poszukiwaliśmy systemów CAD, które w jak najlepszy sposób pozwoliłyby nam wykorzystać naszą strukturę. W pierwszej dekadzie XXI w. projektowanie 3D stawało się już naturalnym środowiskiem dla zespołów architektów czy mechaników. Jednak ze względu na naszą wielobranżową strukturę oczekiwaliśmy, że stosowane przez nas oprogramowanie powinno umożliwiać płynną współpracę projektantów różnych specjalności. W tym czasie Autodesk zaczął promować oprogramowanie REVIT. Po analizie jego możliwości uznaliśmy, że może to być platforma, której szukamy. Dzięki temu, że byliśmy jednymi z pierwszych, którzy zainteresowali się zintegrowanym projektowaniem z wykorzystaniem tego narzędzia, uzyskaliśmy z Autodesku preferencyjne warunki wdrażania tego oprogramowania. W ten sposób, już od wielu lat pracowaliśmy na modelach 3D integrujących wszystkie branże. Szybko okazało się, takie modelowanie obok swoich blasków, np. ciągła koordynacja i spójność dokumentacji ma również swoje cienie. Np. trudności w wyprodukowaniu na podstawie modelu dokumentacji wymaganej przez wydziały architektury dla uzyskania pozwolenia na budowę (nasze ustawodawstwo budowlane ciągle nie nadąża za zmianami technologicznymi), ale przede wszystkim nakłady związane z modelowaniem zmian w zaawansowanych fazach modelowania (projekt wykonawczy). Zaczęliśmy zatem analizować jak radzą sobie z takimi problemami inni. W ten sposób trafiliśmy na legislacje anglosaską BIM i bardzo szybko staliśmy się jej entuzjastami. Zwłaszcza, że w tym czasie mieliśmy już doświadczenia z amerykańską certyfikacją LEED (projektowaliśmy pierwszy obiekt przemysłowy w Polsce, który uzyskał certyfikat Green Building), a której zasady w dużym stopniu zawierają elementy postępowania zgodnego z BIM.

Co zielone budynki i LEED maja wspólnego z BIM?

No właśnie, okazuje się, że całkiem dużo. Zasady LEED kładą bowiem nacisk na to, co w naszym pojęciu jest kluczem, do prawidłowego rozumienia BIM-u, tj. ścisłą kooperacje wszystkich aktorów procesu inwestycyjnego i klarowne zdefiniowanie wzajemnych oczekiwań. Podstawowym dokumentem, który należy opracować przed rozpoczęciem procesu inwestycyjnego realizowanego z zastosowaniem BIM jest tzw. BEP, BIM Execution Plan. BEP definiuje, kto uczestniczy w projekcie i jakie pełni w nim funkcje, określa sposób modelowania, opisuje środowisko informatyczne, w którym proces inwestycyjny będzie obsługiwany (CDE inwestora, oprogramowanie do modelowania, zarządzania projektem), sposób komunikacji itd.

Zatem BIM to dla was coś dalece więcej, niż projektowanie 3D, tworzenie modeli 4D czy 5D, o którym wielu projektantów już słyszało, ale pojęcia BEP, CDE to nie są raczej hasła, które są powszechnie znane.

Nie ma tu może miejsca na szczegółowe omówienie tych pojęć. CDE (Common Data Environment), to platforma wymiany danych, służąca zarządzaniu procesem inwestycyjnym, archiwizacji plików, rewizji, akceptacji itd. Postulowaną zawartość BEP można znaleźć w wielu miejscach, jego opracowanie jest zadaniem BIM Managera przy udziale wszystkich zainteresowanych stron. Z naszego punktu widzenia, bardzo istotne jest np. to, że BEP kładzie duży nacisk na kwestie o zasadniczym znaczeniu dla projektanta, w tym zarządzaniem zmianą w projekcie. Zmiany są immanentną cechą procesu projektowego. ISO-wska koło PDCA (Planuj-Wykonaj-Sprwadź-Działaj) ma tutaj ciągłe zastosowanie, problemem jest kiedy i jak zmiany są wprowadzane. Punktami BEP-u stanowiącymi odpowiedz na te problemy są miedzy innymi: tablica odpowiedzialności oraz tablica poziomów szczegółowości i właścicieli obiektów modelu. Pierwsza jednoznacznie określa, kto i za co odpowiada w projekcie. Druga definiuje, jaka jest wymagana szczegółowość modelowania na poszczególnych etapach realizacji projektu w branżach oraz kto odpowiada za zmiany w modelowanych obiektach oraz w jaki sposób zmiany mają być wprowadzane, komunikowane i akceptowane. A tym samym, kto ponosi koszt wprowadzenia zmiany. Swoją droga mamy tu poważna lukę formalno-prawna, stwarzającą problemy przy zastosowaniu BIM w zamówieniach publicznych. Punktem odniesienia dla poziomów szczegółowości modelu jest tzw. LoD (Level of Development), czyli dokument określający stopień wypełnienia modelu danymi o geometrii obiektu i jego parametrach. W przykładzie z australijskie normy NATSPEC, podaje się jako szkolny przykład LoD dla fotelu. Fotel, który na poziomie LoD 100, określa tylko funkcje (krzesło biurowe), może w modelu być zobrazowane jako konkretny mebel, a na poziomie LoD 300, jest zamodelowany kilkoma prostopadłościanami, ale z konkretnymi wymiarami (wysokość, szerokość, głębokość, podstawowe wyposażenie, podłokietniki, kółka). W ten sposób są opisane wszystkie powszechnie występujące w praktyce projektowej obiekty (np. fundamenty czy instalacja sprężonego powietrza). Nie trzeba chyba wyjaśniać, jak bardzo porządkuje to proces projektowy, ograniczając dyskusje o oczekiwanej zawartości wielobranżowej dokumentacji na etapie koncepcji lub dokumentacji wykonawczej, czy co jest istotną zmianą. Niestety, o ile odnoszenie się do angielskojęzycznych opracowań LoD nie stanowi żadnego problemu w inwestycjach prywatnych, to w zamówieniach publicznych nie ma takiej możliwości. W rezultacie, praktycznie nie ma możliwości, odwołania się do takiego dokumentu.

Jak z tego wynika, firma stosuje BIM od wielu lat. Jak BIM praktycznie funkcjonuje na naszym rynku?

Rzeczywiście zrealizowaliśmy już wiele projektów, które w większym lub mniejszym stopniu były realizowane na bazie BIM. Jak zaznaczyliśmy na wstępie, praktycznie BIM wymaga jednak świadomego udziału wszystkich uczestników procesu inwestycyjnego (inwestora, projektanta, wykonawcy, użytkownika). Uczestniczyliśmy już w projektach, w których tacy świadomi wymagań BIM partnerzy współdziałali, ale należy przyznać, że są to ciągle rzadkie przypadki. Dlatego staramy się edukować nasze biznesowe otoczenie w zakresie BIM, ponieważ uważamy, że jest korzystne dla wszystkich stron procesu inwestycyjnego i coraz częściej docieramy z takim przekazem do potencjalnych inwestorów i wykonawców robót budowlanych. W naszej opinii, zmiany technologiczne w projektowaniu powodują, że mniejsze organizacje są w stanie obsługiwać nawet bardzo duże zadania projektowe. Wymaga to jednak zmiany podejścia do organizacji tego procesu. Coraz częściej projekty są wykonywane w środowisku rozproszonym, poprzez niewielkie zespoły pracujące w różnych lokalizacjach, z użyciem rozwiązań chmurowych. Sami bardzo mocno inwestujemy w wirtualizację naszego środowiska projektowego. Obserwujemy, że w tym samym kierunku zmierzają rozwiązania kluczowych dostawców oprogramowania do wspomagania projektowania. Uczestniczyliśmy już w realizacji dużej inwestycji, gdzie poza dokumentami formalnymi, cała dokumentacja projektowa funkcjonowała tylko w postaci cyfrowej, w chmurze. Ciągle jeszcze wprawdzie umiejętności efektywnego korzystania z modelu 3D są w firmach budowlanych ograniczone. Zdarza się, że dedykujemy na stałe projektanta na budowę, który pełni funkcję przewodnika po 3 wymiarowym obrazie realizowanej inwestycji. Jednak kompetencje i umiejętności w tym zakresie zmieniają się w szybkim tempie. A BIM, może być motorem napędzającym ten proces. Wydaje się, że zmiany te przebiegają wg krzywej wykładniczej, tj. w pierwszym okresie był to wzrost liniowy, ale prawdopodobnie jesteśmy właśnie w fazie wchodzenia w etap wzrostu eksponencjalnego, a break point został już przekroczony. Liczymy na to, że jesteśmy dobrze przygotowani do nowych wyzwań wynikający z tego faktu. Sądzimy jednocześnie, że jest to wyzwanie, ale i szansa dla całej branży.

Tekst zamieszczony w wydawnictwie Prezentacje 2018 Izby Projektowania Budowlanego www.ipb.org.pl